sobota, 26 marca 2011

012. Gossip girl

Właśnie oglądam Gossip Girl. Zdałam sobie bolesną prawdę, że jestem uzależniona od komputera. :(
TRZA SIĘ ODZALEŻNIĆ! xD
Cokolwiek, by to znaczyło.

Pierwsza taka sobota. Bez żadnych Diamentów ani turniejów brydżowych.
Kocham tę sobotę. Mimo, że sprzątałam i odrabiałam zadania.
Kocham ją, bo spałam do 8(!), wstając dopiero o 11.

Poniedziałek - pierwszy dzień wiosny.
Nie zdarzyło się nic szczególnego. Nieee-e. Pani od chemii mnie spytała i dostałam 3.
Pozdro! Było nieźle! Nic się nie uczyłam,  nic nie umiałam!
Dobra. Szczerze? Jakbym nic nie umiała, nie dostałabym trói.
Potem, nic specjalnego.

Wtorek - hłe, hłe.
Sprawdzian z polskiego. Dislike.
Gdzieś tam, potem WDŻR. Oglądanie Szkolnego Terror.
Maszkara! ;O
Potem brydż. 
Yeah! Turniej! xD

Środa - mając zajęcia na 12:50, pod Bagatelą byłam 12:51. POOOOZDRO.
Niezapowiedziana kartkówka z historii.
Naprawdę niezapowiedziana.

Czwartek - weee.
Pytanie z niemca - 5. 
Potem nudy. Nic się takiego nie działo...
A nie! Z chemii dostałam 5! Ha ha ha. Śmiech na sali -,-.

Piątek - brydż. III miejsce w turnieju.
Super. Jednym procentem różnica. -,-
I dopadł mnie weekend. WRESZCIE.

A szczerze - ten tydzień nie był jakoś szczególnie zły. Bywały gorsze, a bywały i lepsze.

Dzisiaj... Dla osób, które uważają się i ja je uważam za moich przyjaciół. Bless Ya! 


sobota, 19 marca 2011

011. Bridget Jones!

I kolejny tydzień upłynął. Pod znakiem zapytanie. Na szczęście w połowie tygodnia, mój problem został rozwiązany. Na szczęście.
W mojej głowie panuje nieład, nieporządek, bezsens, zamyślenie, bałagan, chaos, burdel...Ile jest jeszcze synonimów do "stan mej łepetyny "? Wiele.

Poniedziałek - wróciłam od Oli tramwajem nr. 8. Do szkoły. Neee.
Na lekcji wychowawczej, gdy inni głowili się nad ekologicznymi problemami, ja uzupełniałam coś tam w dzienniku. Wee. Od 11. kwietnia mamy luz na dwa i pół tygodnia, ha! Podstawówka niech zazdrości.

Wtorek - gramatyka. Nie lubię. Religia. Nie lubię. Matematyka. NIE lubię. Wu De Że Er? Lubię, lubię. Nic się potem nie wydarzyło ciekawego. Nic, ale to nic.
A! Nie!
Nie... Na prawdę, nie.

Środa

Czwartek - ughr. Zaczynałam dwoma niemieckimi, gdyż było zastępstwo. Potem była geo, mat i chem. NIEE-E. 
I test z angielskiego. Yghrm.

Piątek - nie działo się w tym dniu nic specjalnego. Na polskim pani coooś tam mówiła o liceach, olimpiadach, testach oraz uczniach. Nie wiem w szczegółach, o czym gadałam. Prowadziłam ciekawą pogawędkę z Karoliną o Шăши юс. <3. Na religii zastępstwo, na historii oddawała sprawdzian. 0,8% do 4. Pozdro.
Niemniej jednak, historię lubić będę. :)
I badanie wyników z ortografii. Byliśmy prawdopodobnie jedyną klasą, która nie wiedziała o teście, aczkolwiek trudnością nie raził.

Wpis dla... ALINY! <3

Nie ma to jak Bridget Jones! Na poprawienie... Niee! Dopełnienie dobrego humoru!


sobota, 12 marca 2011

010. We or Me?

Szczerze? Dołek.
Jestem po turnieju. Oglądam Desperatki. Weee. <3

Poniedziałek - zaczął się początek mojego dylematu.
Lekcja wychowawcza to nudy. Nic się nie dzieje. Kolejnymi były dwa wf-y. Graliśmy w brydża. Kocham to - grę w to. ; d
Chemia - hahahahahahhahaaha. Nie umiem. ; o.
Matematyka - yghr. Nie lubię tego! 
Język polski. Praca w grupach. Kocham to!
Kocham spracery pod Inwalidów. Z Aleksandrą. WEEE . <3

Wtorek - problemu część dalsza.
Kuropatwa <- to za mną chodziło.
Polaczek z panią K.i.e.p... *.*. OMG. 
Majca, religia, geo, wdżr, brydże, angielski. 
Hyh. NIE ŻYJĘ.

Środa - rekolekcje.
Pizza z Aleksandrą.
Asia Dańda 
Pozdrawiam małego chłopca, który dzisiaj ustąpił mi miejsce w autobusie, a następnie poleciał do mamy (?) i cieszył się, że ustąpił osobie starszej. *.* <- mega ; o.

Czwartek - i znów rekolekcje.
Kanar w tramwaju. Haha i znów w 8-ce.
A w kościele, very wesoło.

Piątek - problemu część dalsza - dalsza. Rekolekcje.
Kupowanie dla Oli prezentu - przy niej. ; D.
No i turniej... Ale... Nic.

Sobota - turniej.
Problemów część dalsza-dalsza-dalsza.
Ludzie! Wybaczcie jeśli byłam dla Was niemiła. Mam złe dni.

Pozdrawiam Gabę K.! ; DD.
TOLERANCJA DLA MUDŻINÓW. A kucyki na pewno zaczną latać. I to różowe.

sobota, 5 marca 2011

009. Tortilla

Wee hoo. Weekend z... Uczeniem się. Ale wreszcie doceniłam piękną muzykę Eminema. Lova, lova. <3
Hyhyhyhyhy. : D
Zakończył się tydzień hm... Niepowodzeniami? Ależ nie. Tylko jakoś nie jestem ogarnięta.

Poniedziałek - zamiast mojej ukochanej lekcji wychowawczej, musiałam pisać test z języka polskiego. Poszło całkiem nieźle, ale przypuszczalnie będzie tylko cztery albo i znając moje szczęście - trzy. Oj tam, oj tam.
Inni ludzie z mojej klasy, gdy mnie nie było, pisali co sądzą o każdym. Hm. Co o mnie musieli pisać?! Troszkę się boję...
Na wf-ie, oczywiście, że ciupanie w brydża.
Brydż lova lova. <33
Chemia pytanie, ale nie mnie.
Matematyka nie byłaby matematyką, gdyby nie rozpoczęła takiego fajowego tygodnia bez kartkówki.
Na polaczku zaś robiliśmy coś tam. :D Aaa wiem! Słowniczek. Bardzo udana praca.

Wtorek - polski - > głupotki. Religia - > głupotki. Majca - > głupotki. WDŻR... To jest TO! xD
Mój ulubiony przedmiot, bo nie ma z niego ocen. FUCK JEA.
Bartek wymiata ze swoją książką pt. 150 technik samogwałtu. <3
Z geo sprawdzian. Eechm. :/
Na brydżu granie.
Na angielskim spanie.

Środa - dobre wieści. Ale nie mogę powiedzieć jakie.
Na historii... Nawet fajna lekcja!
Biologia... O mój Boże! Zaczyna lubić biologię. LUBIĆ! 
Nawet fajnie jest. :P
Matematyka grr. :/
Muzyka spoko.

Czwartek - technika. Kocham dwie wersję mojego rysunku:
1) Zaciesz rano po imprezie.
2) Bushman.
Ale za moje dzieło dostałam piątkę. ; d
Na niemieckim nudy. :/
Z geo zastępstwo - > MAJCA. :/
Z majcy, chemii, angola - > NUDY!

Piątek - polaczek. Kurde. Jak ja kocham pracę w grupach. A jeszcze bardziej latać od 2 do 13 kilka razy.
Eeech.
Życie.
To dwójka.
Klasa brydżowo-SPORTOWA. : D
Na brydżu turniej. Łihu. Pierwsze miejsce. : D
Potem nudy. 
I czekanie z Olą na autobus.
Eeech.

Sobota - nic ciekawego poza Diamentem.
Aaach tortilla! <3
I sprzątanie. >3.

Jestem zmęczona. Tydzień upłynął mi pod liczbą 20.
Pozdrawiam Olę Beeee.