Tamten rok pokazał mi, że coś co trwa tak długo w jednej chwili może runąć. Runęło i poszło się ochlać w czeluściach Tartaru. Eee. Za dużo mitologii w dzieciństwie czytałam. :D
Boję się przyszłości, co mnie czeka, co się stanie, co się będzie dziać. Nie mówię oczywiście tu rzeczach, które będą za 20 lat, ale chociażby za tydzień. W następną sobotę mam turniej, który pójdzie mi fatalnie - ludzie z klasy wiedzą dlaczego. Swoją drogą... Czy 2d czyta mojego bloga?! Nie sądzę. A jeśli już to wiedzcie, że jesteście boscy. Poprawka: jesteśmy fajni. Nasze akcje na lekcjach są mega. Przechodzimy samych siebie. I nie - nigdy się nie ogarniemy, bo nie warto. Ostatni czas na takie wygłupy. Btw, w tym roku słynne CytatyJużDrugiejDee będą opublikowane po I semestrze. Obecnie dziś jest taka masa, że zastanawiałam się nawet czy nie wydać ich już dziś albo chociaż w tym miesiącu... Hm. A może tak especially na Gwiazdkę? Choć nie, to zły pomysł. Dla mnie Święta oznaczają Wigilię u babci, a potem granie i ciupanie z częścią męską rodziny w karty, warcaby tudzież gry komputerowe (CS był ostatnio na topie, ale mój laptop poza zasięgiem - naprawa. Again.)
Moim ulubionym nawykiem jest gadanie od rzeczy. Jestem w tym miszczem. Wystarczy spojrzeć wyżej.
Poniedziałek.
JAK DO CHOLERY MOŻNA ROBIĆ SPRAWDZIANY Z BRYDŻA?!?!?! Damn. Poszło słaaabo. Teoria jest do kitu, ważne żeby grać dobrze, bo patrząc się na innych, którzy piszą testy na bdb czy też cele, stwierdzam że to cioty brydżowe. Nie wiem, kto im pozwala trzymać karty w ręce.
Wow. Pierwsze miejsce w turnieju z Grzesiem ;*
Potem matematyka. Hoho, ledwo wróciłam do szkoły, a tu zonk - sprawdzianik. Oy tam, oy tam. Tylko brakło czasu.
Niemiec oy tam, oy tam. Kartkóweczka. A! I boska blokada Jackowego iPoda na godzinę. Sołry Bejb. Ćwiczyłyśmy tylko prawdopodobieństwo na Twoim telefonie.
Wtorek.
Matematyka - aaa. Spać. 7.30 przeraża mnie.
WOS - YGHR. JEDYNKA Z PRASÓWKI. JAK MOŻNA ZROBIĆ SPRAWDZIAN Z CAŁEGO ROKU, PO CZYM OKAZUJE SIĘ ŻE TO KARTKÓWKA 15-MINUTOWA. Choć szczerze mówiąc oj tam.
Fizyka też szpokoszpoko. Tylko że BoskiK zrobił kartkówkę na dwie minuty przed dzwonkiem na przerwę. Naprawdę, KOCHAM GO <3
Religia, godzina wychowawcza. Galeria, tylko szkoda, że jedynie sobie kupiłam precla. -,-
Środa.
GEEEEEO. I znów na 7.30.
Plastyka - pani z niewiadomych... (A! Wiadomych: nie ma perspektywy jakiejś tam) odrzuciła wszystkie prace. Oprócz mojej :D Nie rysowałam, pisałam kartkówkę. W pierwszej ławce. To było bardzo zabawne. Pisać w pierwszej ławce i nie zostać przyłapany ani usłyszanym na rozmowach typu:
'-Eeeej. Co to barwy łamaneNo i dobrze moim zdaniem, bo plastyka, religia i wos to przedmioty na które aż żal się uczyć, a trzeba.
-A takie tam. Barwy które (...).
-A...'
WF i ogólna faza. I jak tu nie kochać tego przedmiotu? <3
Historia, polskie i biologia jakoś minęły.
Czwartek.
Nie poszłam na pierwszą lekcję, bo jakoś tak. Nie czułam się najlepiej -> wybielająca pasta nie tylko usuwa osad z zębów, ale i śniadanie.
Na edb kartkóweczka. Lovin' it.
Chemiaaaa spraaaaawdzian. No i jeden z ćwiczeń, mimo że mam uzupełnione do przodu, ale... Nie przyniosłam w terminie. OJ TAM.
Matematyka, ang, ang, inf. Domek. <3
Piątek.
Piątek.
Piątek.
Piątenieczku.
Kocham Cię.
Ale do cholery: za jakie grzechy można mieć kartkówkę z historii w ten dzień?! Nie poszło najgorzej, ale pewnie znowu napisałam za mało.
No i polski. 23/29. Dostateczny. Nie pojmę tego. 80% i dostat?! No pozdroo, noo.
A. I jeszcze jednego nie zrozumiem. Nigdy, ale to nigdy: teoria z brydża w piątek? -.-
Nauczyciele zdecydowanie nie wiedzą, co to weekend. Trzy sprawdziany. Aaajajaj.
Sobota.
Galeria Krakowska. BOSKIE LEE <3 Kocham te spodnie i w ogóle dzisiejszy dzień, mimo że męczy mnie katar. Ajajaj.
Dla W.W., mojego Specjalnego Agenta, Szpiega i Kontrwywiadowcy! Ejże! Ty jesteś prawie jak BinLaden jakiś! :D <3
Kochanie, pamiętasz te czasy, gdy ubóstwiałyśmy Vampire Weekend? MUSZĄ WRÓCIĆ! <3
;*