sobota, 26 listopada 2011

031. Zimnozimnozimno.

Chcę powrócić do szóstej klasy. Nikt nie wie, czemu i nikt się nie dowie. Dlaczego? Bo ten fragment zachowam dla siebie. 
Tamten rok pokazał mi, że coś co trwa tak długo w jednej chwili może runąć. Runęło i poszło się ochlać w czeluściach Tartaru. Eee. Za dużo mitologii w dzieciństwie czytałam. :D
Boję się przyszłości, co mnie czeka, co się stanie, co się będzie dziać. Nie mówię oczywiście tu rzeczach, które będą za 20 lat, ale chociażby za tydzień. W następną sobotę mam turniej, który pójdzie mi fatalnie - ludzie z klasy wiedzą dlaczego. Swoją drogą... Czy 2d czyta mojego bloga?! Nie sądzę. A jeśli już to wiedzcie, że jesteście boscy. Poprawka: jesteśmy fajni. Nasze akcje na lekcjach  są mega. Przechodzimy samych siebie. I nie - nigdy się nie ogarniemy, bo nie warto. Ostatni czas na takie wygłupy. Btw, w tym roku słynne CytatyJużDrugiejDee będą opublikowane po I semestrze. Obecnie dziś jest taka masa, że zastanawiałam się nawet czy nie wydać ich już dziś albo chociaż w tym miesiącu... Hm. A może tak especially na Gwiazdkę? Choć nie, to zły pomysł. Dla mnie Święta oznaczają Wigilię u babci, a potem granie i ciupanie z częścią męską rodziny w karty, warcaby tudzież gry komputerowe (CS był ostatnio na topie, ale mój laptop poza zasięgiem - naprawa. Again.)
Moim ulubionym nawykiem jest gadanie od rzeczy. Jestem w tym miszczem. Wystarczy spojrzeć wyżej.


Poniedziałek.
JAK DO CHOLERY MOŻNA ROBIĆ SPRAWDZIANY Z BRYDŻA?!?!?! Damn. Poszło słaaabo. Teoria jest do kitu, ważne żeby grać dobrze, bo patrząc się na innych, którzy piszą testy na bdb czy też cele, stwierdzam że to cioty brydżowe. Nie wiem, kto im pozwala trzymać karty w ręce.
Wow. Pierwsze miejsce w turnieju z Grzesiem ;*
Potem matematyka. Hoho, ledwo wróciłam do szkoły, a tu zonk - sprawdzianik. Oy tam, oy tam. Tylko brakło czasu. 
Niemiec oy tam, oy tam. Kartkóweczka. A! I boska blokada Jackowego iPoda na godzinę. Sołry Bejb. Ćwiczyłyśmy tylko prawdopodobieństwo na Twoim telefonie.


Wtorek.
Matematyka - aaa. Spać. 7.30 przeraża mnie.
WOS - YGHR. JEDYNKA Z PRASÓWKI. JAK MOŻNA ZROBIĆ SPRAWDZIAN Z CAŁEGO ROKU, PO CZYM OKAZUJE SIĘ ŻE TO KARTKÓWKA 15-MINUTOWA. Choć szczerze mówiąc oj tam.
Fizyka też szpokoszpoko. Tylko że BoskiK zrobił kartkówkę na dwie minuty przed dzwonkiem na przerwę. Naprawdę, KOCHAM GO <3
Religia, godzina wychowawcza. Galeria, tylko szkoda, że jedynie sobie kupiłam precla. -,-


Środa.
GEEEEEO. I znów na 7.30.
Plastyka - pani z niewiadomych... (A! Wiadomych: nie ma perspektywy jakiejś tam) odrzuciła wszystkie prace. Oprócz mojej :D Nie rysowałam, pisałam kartkówkę. W pierwszej ławce. To było bardzo zabawne. Pisać w pierwszej ławce i nie zostać przyłapany ani usłyszanym na rozmowach typu:
'-Eeeej. Co to barwy łamane
-A takie tam. Barwy które (...).
-A...'
No i dobrze moim zdaniem, bo plastyka, religia i wos to przedmioty na które aż żal się uczyć, a trzeba. 
WF i ogólna faza. I jak tu nie kochać tego przedmiotu? <3
Historia, polskie i biologia jakoś minęły. 


Czwartek
Nie poszłam na pierwszą lekcję, bo jakoś tak. Nie czułam się najlepiej -> wybielająca pasta nie tylko usuwa osad z zębów, ale i śniadanie.
Na edb kartkóweczka. Lovin' it.
Chemiaaaa spraaaaawdzian. No i jeden z ćwiczeń, mimo że mam uzupełnione do przodu, ale... Nie przyniosłam w terminie. OJ TAM.
Matematyka, ang, ang, inf. Domek. <3


Piątek
Piątek.
Piątek.
Piątenieczku.
Kocham Cię.
Ale do cholery: za jakie grzechy można mieć kartkówkę z historii w ten dzień?! Nie poszło najgorzej, ale pewnie znowu napisałam za mało.
No i polski. 23/29. Dostateczny. Nie pojmę tego. 80% i dostat?! No pozdroo, noo.
A. I jeszcze jednego nie zrozumiem. Nigdy, ale to nigdy: teoria z brydża w piątek? -.-
Nauczyciele zdecydowanie nie wiedzą, co to weekend. Trzy sprawdziany. Aaajajaj. 


Sobota.
Galeria Krakowska. BOSKIE LEE <3 Kocham te spodnie i w ogóle dzisiejszy dzień, mimo że męczy mnie katar. Ajajaj.




Dla W.W., mojego Specjalnego Agenta, Szpiega i Kontrwywiadowcy! Ejże! Ty jesteś prawie jak BinLaden jakiś! :D <3


Kochanie, pamiętasz te czasy, gdy ubóstwiałyśmy Vampire Weekend? MUSZĄ WRÓCIĆ! <3





;*

piątek, 18 listopada 2011

030. Zapalenie krtani

Oczywiście muszę się podzielić jakże ciekawą informacją - nie było mnie w szkole ze względu na zapalenie krtani. Załapałam się na fajny okres chorowanie, zważywszy że moja klasa wróciła z Niemiec i nauczyciele szaleją z materiałem. Szpoko, szpoko. Nie ma jako tako problemów z nadrobieniem tego, ale...
Niestety, niektórzy wiedzą co się wydarzyło. Może dobrze, że wiedzą, bo taka ich rola - rola przyjaciół, ale niestety to się stało. Choć może i dobrze, bo przynajmniej się wszystko wyjaśniło, lecz niestety pozostało żałosne 'Aha'. To nie reakcja na taką rzecz. Ludzie, ogarnijcie się! Niektórzy są pozbawieni uczuć, emocji, ale bez przesady: jakieś tam słowa nawet umysł ścisły lub niemowa może z siebie wydusić na wieść, że ktoś ich lubi-lubi. 
W między czasie, zawaliłam coś. Żałuję tego, ale cóż. Truuuudno się mówi i żyję się dalej. *po dłuższej chwili* Chyba nie żałuję, bo z jakichś tam powodów podejmujemy decyzje. Chociażby te spontaniczne. Podświadomie decydujemy: tak lub nie. Intuicja.
Dziwne, bo i Zaciesz ma chwile słabości i smutku. Dzisiaj. W tym tygodniu. W listopadzie... 


Wpis niezwykle chaotyczny (jak Gocha przyznała), ale bez powodu: tylko WYBRANI (W.W., Andzia) wiedzą o co chodzi. I niech tak zostanie.


Ahm! I kocham mojego brata. Bardzo kocham <3

sobota, 12 listopada 2011

029. BoskiTe.

Oooch, długo nie pisałam. Pierwszy wpis w tymże magicznym miesiącu - listopadzie. Mija jak szalony. Być może dlatego, że od trzech miesięcy nie miałam ani niemieckiego, ani polskiego. Piękne. Lepiej być nie mogło. Szczególnie, że w tym tygodniu. Liczba uczniów w klasie zmieniała się w zależności od lekcji w danym dniu, ale było tak od... 8 do 12? Nawet nie wiem, czy było w którymś dniu AŻ TYLE. Brak kartkówek, sprawdzianów ani odpytywań. Tylko pieprzone badanie wyników z biologii. Aahm. I znienawidziłam moją ukochaną historię. 


Poniedziałek.
Piękny polski. Robimy coś tam. W sumie to tylko myślałam o... Hm. Nie wiem o czym, nie pamiętam... A wiem! O muzyce to przedstawienia. Wiecie, Dziady.
Na brydżu, hę. Zaiście, wesoło. Jak można mieć z Kubą 3. miejsce?! Mój geniusz. Do dziś się zachodzę w głowę, jakich cudów dokonuję, grając z Kubą. Noo i czekoladka truskawkowa była. Mniam.
Badanie wyników. Cudownie. Cudownie źle, oczywiście. 
Niemiecki, coś tam coś tam.
Biologia. Średnio mnie obchodzi jak się rozmnażają płazińce. Czy będzie mi to w życiu potrzebne? Nie sądzę.


Wtorek.
Matematyka. Dupy, cycki, szlugi, matematyka i płazińce - Paulo Coelho.
Fizyka. Ahm, uwielbiam tę lekcję. Nie względu na tematykę, ale na pana. Uwielbiam go <3 Szczerze, jest to niesamowity nauczyciel, który umie przekazać wiedzę, nie denerwując się przy tym. Talent. :D
Religia. Kalambury i Posłuchałem Szatana. Gratuluję Bartku!


Środa.
Geografia i śpiący Piotruś.
Polski i wystawa. GILUUUUUUUŚ KOCHA ALUTKĘ. Wszyscy to wiemy. 
Biologia pro. Mam dwa z badania wyników :D Oj tam, któż by się przejmował? Lekarzem nie zostanę xD


Czwartek.
Religijnych kalamburów ciąg dalszy. Uwielbiam tę nauczycielkę <3
Potem edb, matematyka i chemia. Tę ostatnią zaczynam rozumieć! <3 
Wdżr jakiś tam film o dziewczynach zarażonych kiłą. Jakieś puszczalskie, ehm. Nie ma to jak konkurować ze sobą na liczbę zaliczonych. Fuj.
No i informatyka informatyką. Radziu przyłapany na ściądze. Zdarza się. :/
Zgodnie z Olą doszłyśmy do wniosku, że w drugiej klasie chodzi o to by zdać. Nieważne jakie masz oceny, byleby zdać. Hm... Dobra, muszę zmienić postępowanie.


Piątek. 
96. urodziny prababci. Babcia lvl up :D Nie no, starsza kobitka i tak jest wielka że takiego wieku dożyła! Owszem, jest słaba i w ogóle, ale trzyma się dzielnie. Byle do 100wki! :D
Noo, a poza tym, to szalałam z bratem i 4letnią kuzynką.Towarzystwo umysłowo i psychicznie dostosowane do mnie. :D Serio, nie miałam pojęcia o co chodzi w grze, w którą graliśmy, więc się poddałam i przestałam grać.


Sobota. 
4. w nocy. Budzę się zalana potem z bolącym gardłem i rwącym uchem. Bałam się, że coś nie tak. 
O dziwo - moja kuzynka czuła to samo o tej samej godzinie. BLIŹNIACZKI? <3
Pustka. Sprzątanie i nauka.


Eeeehm. Tak czy nie? Znienawidzisz mnie za to, co Ci powiem. Znielubisz. Tylko czy w ogóle się odważę. Boższ. Nie wiem, jak ja to zrobię, ale zrobię. Muszę. Musisz wiedzieć.


Wpis dla Jaaaaasia <3