piątek, 18 listopada 2011

030. Zapalenie krtani

Oczywiście muszę się podzielić jakże ciekawą informacją - nie było mnie w szkole ze względu na zapalenie krtani. Załapałam się na fajny okres chorowanie, zważywszy że moja klasa wróciła z Niemiec i nauczyciele szaleją z materiałem. Szpoko, szpoko. Nie ma jako tako problemów z nadrobieniem tego, ale...
Niestety, niektórzy wiedzą co się wydarzyło. Może dobrze, że wiedzą, bo taka ich rola - rola przyjaciół, ale niestety to się stało. Choć może i dobrze, bo przynajmniej się wszystko wyjaśniło, lecz niestety pozostało żałosne 'Aha'. To nie reakcja na taką rzecz. Ludzie, ogarnijcie się! Niektórzy są pozbawieni uczuć, emocji, ale bez przesady: jakieś tam słowa nawet umysł ścisły lub niemowa może z siebie wydusić na wieść, że ktoś ich lubi-lubi. 
W między czasie, zawaliłam coś. Żałuję tego, ale cóż. Truuuudno się mówi i żyję się dalej. *po dłuższej chwili* Chyba nie żałuję, bo z jakichś tam powodów podejmujemy decyzje. Chociażby te spontaniczne. Podświadomie decydujemy: tak lub nie. Intuicja.
Dziwne, bo i Zaciesz ma chwile słabości i smutku. Dzisiaj. W tym tygodniu. W listopadzie... 


Wpis niezwykle chaotyczny (jak Gocha przyznała), ale bez powodu: tylko WYBRANI (W.W., Andzia) wiedzą o co chodzi. I niech tak zostanie.


Ahm! I kocham mojego brata. Bardzo kocham <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz