sobota, 12 listopada 2011

029. BoskiTe.

Oooch, długo nie pisałam. Pierwszy wpis w tymże magicznym miesiącu - listopadzie. Mija jak szalony. Być może dlatego, że od trzech miesięcy nie miałam ani niemieckiego, ani polskiego. Piękne. Lepiej być nie mogło. Szczególnie, że w tym tygodniu. Liczba uczniów w klasie zmieniała się w zależności od lekcji w danym dniu, ale było tak od... 8 do 12? Nawet nie wiem, czy było w którymś dniu AŻ TYLE. Brak kartkówek, sprawdzianów ani odpytywań. Tylko pieprzone badanie wyników z biologii. Aahm. I znienawidziłam moją ukochaną historię. 


Poniedziałek.
Piękny polski. Robimy coś tam. W sumie to tylko myślałam o... Hm. Nie wiem o czym, nie pamiętam... A wiem! O muzyce to przedstawienia. Wiecie, Dziady.
Na brydżu, hę. Zaiście, wesoło. Jak można mieć z Kubą 3. miejsce?! Mój geniusz. Do dziś się zachodzę w głowę, jakich cudów dokonuję, grając z Kubą. Noo i czekoladka truskawkowa była. Mniam.
Badanie wyników. Cudownie. Cudownie źle, oczywiście. 
Niemiecki, coś tam coś tam.
Biologia. Średnio mnie obchodzi jak się rozmnażają płazińce. Czy będzie mi to w życiu potrzebne? Nie sądzę.


Wtorek.
Matematyka. Dupy, cycki, szlugi, matematyka i płazińce - Paulo Coelho.
Fizyka. Ahm, uwielbiam tę lekcję. Nie względu na tematykę, ale na pana. Uwielbiam go <3 Szczerze, jest to niesamowity nauczyciel, który umie przekazać wiedzę, nie denerwując się przy tym. Talent. :D
Religia. Kalambury i Posłuchałem Szatana. Gratuluję Bartku!


Środa.
Geografia i śpiący Piotruś.
Polski i wystawa. GILUUUUUUUŚ KOCHA ALUTKĘ. Wszyscy to wiemy. 
Biologia pro. Mam dwa z badania wyników :D Oj tam, któż by się przejmował? Lekarzem nie zostanę xD


Czwartek.
Religijnych kalamburów ciąg dalszy. Uwielbiam tę nauczycielkę <3
Potem edb, matematyka i chemia. Tę ostatnią zaczynam rozumieć! <3 
Wdżr jakiś tam film o dziewczynach zarażonych kiłą. Jakieś puszczalskie, ehm. Nie ma to jak konkurować ze sobą na liczbę zaliczonych. Fuj.
No i informatyka informatyką. Radziu przyłapany na ściądze. Zdarza się. :/
Zgodnie z Olą doszłyśmy do wniosku, że w drugiej klasie chodzi o to by zdać. Nieważne jakie masz oceny, byleby zdać. Hm... Dobra, muszę zmienić postępowanie.


Piątek. 
96. urodziny prababci. Babcia lvl up :D Nie no, starsza kobitka i tak jest wielka że takiego wieku dożyła! Owszem, jest słaba i w ogóle, ale trzyma się dzielnie. Byle do 100wki! :D
Noo, a poza tym, to szalałam z bratem i 4letnią kuzynką.Towarzystwo umysłowo i psychicznie dostosowane do mnie. :D Serio, nie miałam pojęcia o co chodzi w grze, w którą graliśmy, więc się poddałam i przestałam grać.


Sobota. 
4. w nocy. Budzę się zalana potem z bolącym gardłem i rwącym uchem. Bałam się, że coś nie tak. 
O dziwo - moja kuzynka czuła to samo o tej samej godzinie. BLIŹNIACZKI? <3
Pustka. Sprzątanie i nauka.


Eeeehm. Tak czy nie? Znienawidzisz mnie za to, co Ci powiem. Znielubisz. Tylko czy w ogóle się odważę. Boższ. Nie wiem, jak ja to zrobię, ale zrobię. Muszę. Musisz wiedzieć.


Wpis dla Jaaaaasia <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz