sobota, 12 marca 2011

010. We or Me?

Szczerze? Dołek.
Jestem po turnieju. Oglądam Desperatki. Weee. <3

Poniedziałek - zaczął się początek mojego dylematu.
Lekcja wychowawcza to nudy. Nic się nie dzieje. Kolejnymi były dwa wf-y. Graliśmy w brydża. Kocham to - grę w to. ; d
Chemia - hahahahahahhahaaha. Nie umiem. ; o.
Matematyka - yghr. Nie lubię tego! 
Język polski. Praca w grupach. Kocham to!
Kocham spracery pod Inwalidów. Z Aleksandrą. WEEE . <3

Wtorek - problemu część dalsza.
Kuropatwa <- to za mną chodziło.
Polaczek z panią K.i.e.p... *.*. OMG. 
Majca, religia, geo, wdżr, brydże, angielski. 
Hyh. NIE ŻYJĘ.

Środa - rekolekcje.
Pizza z Aleksandrą.
Asia Dańda 
Pozdrawiam małego chłopca, który dzisiaj ustąpił mi miejsce w autobusie, a następnie poleciał do mamy (?) i cieszył się, że ustąpił osobie starszej. *.* <- mega ; o.

Czwartek - i znów rekolekcje.
Kanar w tramwaju. Haha i znów w 8-ce.
A w kościele, very wesoło.

Piątek - problemu część dalsza - dalsza. Rekolekcje.
Kupowanie dla Oli prezentu - przy niej. ; D.
No i turniej... Ale... Nic.

Sobota - turniej.
Problemów część dalsza-dalsza-dalsza.
Ludzie! Wybaczcie jeśli byłam dla Was niemiła. Mam złe dni.

Pozdrawiam Gabę K.! ; DD.
TOLERANCJA DLA MUDŻINÓW. A kucyki na pewno zaczną latać. I to różowe.

3 komentarze: