niedziela, 5 lutego 2012

042. ROK!

Wybił rok prowadzenia bloga. Wow, 5000 wyświetleń (no... Prawie. Wybije przy okazji tego postu). Dokładna data rozpoczęcia to 24. stycznia 2011. Nazwa pochodzi od krakowskiej ulicy, którą ówcześnie się przechadzałam na przystanek (Plac Inwalidów). Zaczęłam prowadzić bloga inspirując się Aliną.


Jak wyglądał rok pisania bloga:


Styczeń - skrobałam takie głupoty, że aż nie chce mi się ponownie ich czytać :D Pisałam dużo o miłości, bo wtedy (znowu) byłam zakochana. Także byłam szczęśliwa. Tak cholernie szczęśliwa, że... No nie wiem. Nie wiem nawet, kiedy to wszystko tak się spieprzyło.


Luty - jakże zacieszny. I te czasy, gdy brydż był całym moim życiem. Masakra. Na walentynki dostałam 7 walentynek. o boższ, jak się cieszyłam :D Tak samo jak jarałam moimi dwoma plusikami z niemca. Dziś mam tróję... I to chyba ledwo przy obecnej pani.


MarzecPozdrawiam małego chłopca, który dzisiaj ustąpił mi miejsce w autobusie, a następnie poleciał do mamy (?) i cieszył się, że ustąpił osobie starszej.
Kochany czas. Słuchanie Eminema non-stop, rekolekcje, spędzanie czasu z Olą. Na prawdę, to był fajny czas. Taki pozytywny. Początek wiosny w końcu, nie?


Kwiecień - wiosnawiosnawiosna. <3 Byłam wredna, głupia, zakochana. Olewałam szkołę, ciesząc się z każdego promienia słońca.


Maj - rozwalona matryca. Nie pisałam.


Czerwiec - to samo.


Lipiec - dalej.


Sierpień - ostatni miesiąc wakacji. Wielki powrót z naprawioną matrycą. I wtedy... Pierwszy raz wrzuciłam cytaty przeboskiej klasy jeszcze wtedy 1d. Wtedy byliśmy naprawdę fajną i zgraną klasą. Teraz... Jakoś. No nie wiem. Nie czuję tego. 


Wrzesień - początek roku szkolnego był na prawdę do dupci ;c. II połowe 9. miesiąca była świetna - Anglia. Boski czas, znowu. ;)


Październik - nie chcę pamitać ;)


Listopad - cholerny czas chorowania. Lecz najfajniejszą rzeczą jaka w tamtym miesiącu się stała to zablokowanie jackowego iPoda. JACUŚ, NIGDY NIE ZAPOMNĘ TEGO JAK SIĘ WKURZYŁEŚ ;*
A! I kupiłam sobie te-fajne-spodnie-rurkowate. BOSKIE.


Grudzień - lol, prawie umarłam. Wizyta u dentysty była straszna. Sylwester też. W ogóle, tamten okres był do dupy, tylko cytaty się wrzucało...


Styczeń - cytaty, relacja z mojego MegaBoskiegoForeverAloneWithGorączka sylwestrem i WOŚP ;3. Była faza, pamiętam, ale byłam z siebie cholernie dumna - 854 zł czy tam ileś tam. 


Rozpisałam się... Ale nie no, nie chce mi się, noo. Wt-śr-czw: TESTY. I ta biologia... Łe.


Wpis dla dwóch naj, naj, naj przyjaciółek : Jadzi i W.W. :*


i dla najkotniejszej osoby ever :D Ona już wie dla kogo. <3




2 komentarze: