środa, 4 stycznia 2012

038. Happy new year...?

Tak! Pierwszy wpis w 2012. Jego brak zauważyła JADZIA. <3 Toteż piszę. Piszę.


Zaczął się słabo. Od gorączki, w piżamie, za to z wróżbami - kartami, Picollo (oczywiście z ciepłą wodą - JAK MOŻNA?!) oraz Red Hotami. Jakby ktoś nie wiedział doskwiera mi ogromny ból ucha oraz przypadłość zwana zapaleniem (głównie) prawego oskrzela. Mówiłam mamie, że mam coś w sobie. Nie mogła się nie zgodzić.
Tak więc jestem na antybiotyku i więc zamiast opijać winem (broń Boże z herbatą!) moją SłitFifteen, siedzę w łóżku i ogarniam, że krwinki czerwone nie mają jąder.


Ach, tak. Jutro mam urodziny. Miałam cholerną ochotę iść z kimś na kebaba, ale nie - zostaje mi tylko tortilla z moją kicią o uroczej nazwie YETI albo E.T. - z racji tego, że nie jest jakoś piękna: jest specyficzna, ale jeszcze myślimy jak ją zwać.
Pójdę na tego kebaba, hamburgera, cheeseburgera, a może i nawet na pizzę. Byleby tylko wyzdrowieć i ogarnąć szkołę. Masakra, szczególnie z biologii. Łe, le fu, le GŁUPOTY. I to będzie między innymi na Teście. Boskim teście, na którym może być wszystko. Począwszy od dodawania, odejmowania na poziomie 1. klasy skończywszy na mitofazach, anafazach i mitozach. ŁEE. Le FUU. Po co mi to znać?! Przypominam: próbne teściki już w lutym...


Dodam także, że z racji stanu zdrowia mega, cytatów nie dodam, bo nie mam, ale może coś będzie ciekawego na wośpie. 
Postanowienie na 2012? Tyć. Po takiej wyżerce w święta, nic innego mi nie pozostaje.


Wpis dla JAAAADZI ; **


Pierwsza wysłuchana piosenka w 2012 przeze mnie:



<3

2 komentarze:

  1. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :D No i Happy New Year ;)
    Zdrowiej szybko! :>

    OdpowiedzUsuń